Jechać z dziećmi na camping czy nie? Jeśli to pytanie chodzi Ci po głowie, koniecznie przeczytaj ten artykuł 🙂 Opowiem Ci o moich doświadczeniach z włoskiego campngu i podpowiem co zabrać w rodzinną podróż.

To już nasza 12 lub 13 wyprawa do Włoch na camping. Dzisiaj spotkałam na basenie Polaków – rodzice z dwójką dzieci. W krótkiej rozmowie jaka się między nami wytworzyła, powiedzieli mi, że są tutaj z dziećmi pierwszy raz i żałują że nie wzięli hulajnogi lub deskorolek dla swoich chłopaków. Zwyczajnie nie wiedzieli co ze sobą zabrać… To właśnie dzisiejsza z nimi rozmowa podsunęła mi pomysł na ten artykuł, bo przecież wiem co zabrać, gdzie i jak jechać. Oczywiście nie wiem wszystkiego, ale to moje rodzinne doświadczenie może być ważne i komuś pomocne. I tak oto w chwili gdy moja familia sobie leniuchuje przed wieczornym wyjściem „na miasto” ja siedzę i piszę ten artykuł dla Ciebie 🙂

Po pierwsze, znajomi których spotykam i którzy pytają o wyjazd z dziećmi na camping obawiają się, że na campingu z dziećmi jest ciężko. Nic bardziej błędnego. Na naszym włoskim campingu, takim przystosowanym dla rodzin z dziećmi – wakacje to bajka. Na takim campingu wszystko od początku do końca przystosowane jest dla rodzin z dziećmi. Zresztą zobaczycie poniżej na zdjęciach. Ale od początku…

Gdzie my w ogóle jesteśmy:

Camping Marina Di Venezia położony prze Venezi. Obecna liczba gwiazdek 5. Ale gdy 15 lat temu przyjechaliśmy tutaj pierwszy raz miał wtedy 3 gwiazdki. I cudownie było rok w rok ( z małymi przerwami na urodzenie się naszych dzieci) obserwować jak się rozwijają i zmieniają. A my – czyli nasze zaplecze campingowe razem z nimi. Podaję Wam tutaj adres strony https://www.marinadivenezia.it/eng/

Rezerwować czy nie?

Nie dokonywaliśmy rezerwacji. Nie przyjeżdżamy tutaj przez żadne biuro turystyczne ani przez Vacansoleir. Zwyczajnie sami planujemy sobie urlop. Pakujemy się – tydzień czasu – bo ja lubię się pakować na spokojnie i co roku sprawdzamy nasz sprzęt, a to wymaga czasu. Na tym campingu znajdują się miejsca do rezerwacji. Więc możecie wcześniej zadzwonić lub wysłać maila i zarezerwować sobie miejsce. To Wam gwarantuje wjazd od razu na camping. Możecie także zarezerwować sobie domek zamiast campingu. Możecie się także wybrać tutaj z przyczepą lub własnym cumperem Tutaj opcji jest dużo. My natomiast uwielbiamy camingować więc wybieramy opcję campingu.

Bez rezerwacji jest taniej, ale uprzedzam – ma to swój minus. Trzeba czekać na wolny plac. Czasem wjeżdżaliśmy bez czekania, bo akurat było dużo wolnych miejsc. A czasem czekaliśmy 1 godzinę, czasem 2 -3, a raz zdarzyło nam się czekać cały dzień. Wszystko się jednak w życiu dzieje po coś i to nasze czekanie też było po coś. Dzięki temu, że staliśmy cały dzień w dużej kolejce, spotkaliśmy się z ludźmi z naszego rodzinnego miasta- Opola – z którymi od tego czasu się przyjaźnimy i spotykamy się systematycznie co jakiś czas tutaj na campingu.

Jak tutaj dojechać?

Na Camping Marina Di Venezia z Opola mamy ok 800 kilometrów i jedziemy z mapą Google. A oto garść ważnych informacji o samej drodze.

Tankujemy w Opolu na maksa. Drugie tankowanie robimy w Austrii bo tutaj jest najtańsze paliwo. Paliwo we Włoszech jest w ogóle bardzo drogie, dlatego we Włoszech w ogóle nie tankujemy. Po drodze na autostradzie wjeżdżamy na stację w Villach gdyż tutaj znajduje się punkt, gdzie można kupić winietę na Czechy.

We dwóch kierowców, z dwoma trzema postojami razy na zmianę kierowcy i na przysłowiowe „siku”.Drogę robimy w około 11 godzin. Jeśli przeraża Cię jazda tyle godzin tę drogę można zrobić w dwa dni. By była ciekawa można najpierw zajechać na Słowenię na zwiedzanieParku Jaskini Postojnej https://www.postojnska-jama.eu/pl/. Tam przenocować, a na drugi dzień pojechać prosto na camping.

Co po dotaciu?

Gdy już dojedziecie na miejsce, obsługa campingu zaprowadzi Was na wolną parcelę. Jeśli jesteście z dziećmi zwróćcie uwagę czy jesteście blisko łazienki. Tu w Marina Di Venezia najlepiej być na 5 lub 6 placu w alejce, która biegnie bezpośrednio do łazienki. Tutaj jest bardzo dużo łazienek więc to jest możliwe do zrobienia i pozwoli Wam uniknąć kilometrowych wycieczek.Uwaga! Nie bierzcie pierwszej parceli przy alejce lub parcel sąsiadujących z ulicą, gdyż od rana jeździ bardzo dużo służb porządkowych łącznie ze śmieciami – tak codziennie – i może to budzić i Was i dzieci.

Co zabieramy ze sobą na camping?

  • Namiot z dwoma sypianiami – dzieci mają jedną sypialnie, my drugą. Namiot jest już stary, kupowany w Decathlonie. Te naście lat temu gdy go kupowaliśmy to był najbardziej wypasiony namiot. Dzisiaj już są lepsze, ale ten nasz stary jest jednak nadal kochany i w zupełności nam wystarcza.
  • Mamy namiot tzw. stołowy – typu altana czyli taki dach na 4 nogach, kupowany tutaj we Włoszech w sklepie z akcesoriami na camping. Jest mocny i łatwo rozkładany. Pod tym namiotem mamy duży, rozkładany stół – kupowany w Jysk’u (czekałam na promocję).
    Do tego mamy 4 plastykowe krzesła. U nas to krzesła z poprzedniego mieszkania, takie proste które kupowaliśmy w Ikea jakieś 15 lat temu. Ale lepiej się sprawdzają leżaki rozkładane, na których można się położyć po np. jedzeniu. Niestety takich nie mamy, bo skoro mamy te stare to nie kupowaliśmy nic nowego.
    Po co w ogóle taki namiot? Chroni nas zarówno przed słońcem, jak i przed deszczem. Czasem zdarzają się tutaj przelotne opady i nie jest wtedy zimno, ale bez tego namiotu stół i krzesła były by mokre i nie mielibyśmy gdzie jeść w czasie deszczu. Ten namiot chroni także nasze rzeczy przed „bombami”przelatujących ptaków. Tak, tak, te też się czasem zdarzają.
  • Po bokach tego namiotu stołowego mamy powieszone półeczki rozkładane z Ikea, w których mamy przybory, które trzeba mieć na szybko pod ręką. Czyli ręczniki na basen, ręczniki do kąpieli, płachty na plażę ( tj. prześcieradła z dziecięcych pokoi, których już teraz nie używamy, a w słoneczny dzień służą nam jako poły namiotu i osłaniają nas przed słońcem), przybory do opalania, coś na komary, latarki i różne inne… pierdoły.
  • Na ziemi mamy maty podłogowe, dzięki którym możemy do woli latać na boso. Maty kupowaliśmy w tutejszym sklepie z akcesoriami campingowymi kilka ładnych lat temu. Na takiej macie-podłodze, łatwiej jest się położyć do czytania czy grania. Łatwiej jest również rozłożyć dmuchane fotele, które kupowałam systematycznie w polskich marketach w promocyjnych cenach.

  • W namiocie do spania mamy dwa wielkie materace (160×200), bo my lubimy bardzo dużo miejsca do spania. Ale jak nie potrzebujecie tyle to sprawdzają się także 140X200. Każdy z materacy ubrany jest w prześcieradło z jerseju, z gumką – kupowane w markecie także na jakiś promocjach. Oczywiście każdy w tym namiocie ma swoją poduszkę i śpiwór. Dodatkowo mamy także koce, gdyby nagle spadła bardzo mocno temperatura (a już nam się tak kiedyś nie raz zdarzało).
  • W namiocie mamy także dwa stojaki na ubraniakupowane w JYSKu. Na każdym stojaku wisi szafka materiałowa z IKEA i wieszaki, oraz materiałowe torby w której trzymamy czystą bieliznę. Na jednym pałąku wieszam tylko jedną szafkę, bo jak do takiej szafki napakuję rzeczy jednej osoby, to szafka robi się strasznie ciężka i zwyczajnie się przewracała. Teraz jedna osoba ma rzeczy na półkach, druga ma kilka rzeczy na wieszakach a resztę w torbie podróżnej, która jest położona na dole pałąka i go przytrzymuje tak by się nie przewracał.
  • W tym namiocie mamy także zwykłą niebieską torbę z IKEA – tę niebieską – w której trzymamy wszystkie buty. Dzięki temu nie walają się wszędzie.
  • Torba jednej osoby, która jest rozlokowana na półce służy nam za torbę na brudy.

  • Na placu mamy także rozłożoną zwykłą, stojącą suszarkę i klamerki. Kiedyś mieliśmy rozwieszony długi sznur pomiędzy drzewami. Mamy także rozwieszoną taką plastykową karuzelę do suszenia strojów i pojedynczych rzeczy, która się tutaj sprawdza rewelacyjnie. A kiedyś się zastanawiałam do czego ona, w ogóle jest potrzebna i kiedy się realnie sprawdza w domu.

Co z tą kuchnią?

  • Mamy namiot kuchenny – kupowany tutaj we Włoszech w naszym tutejszym, ulubionym sklepie. Wyposażenie kuchni wygląda następująco:
  • Szafka pojedyncza z Decathlonu.
  • Stół z 4 rozkładanymi krzesełkami także z Decathlonu
  • 2 plastykowe pojemniki – z byłego pokoju mojej Amelki – jest szansa że je kupowałam w Castoramie.
  • 2 przedłużacze z zabezpieczeniem – czyli włącznikiem.
  • Czajnik elektryczny.
  • Lodówka samochodowa – w której przywieźliśmy usmażone, zapakowane bez próżniowo w workach i zamrożone mięsa. Dzięki temu nie stoję w tym upale i nie smażę, tylko wyciągam gotowe mięsa i dorabiam to co trzeba. My bierzemy smażone mięsa mielone, szynkę w postaci gulaszowej, oraz kupowane gołąbki. Kiedyś braliśmy także smażone pałeczki kurczaka.
  • Lodówka normalna. Nie, nie przywozimy jej z Polski. Wypożyczamy ją tutaj na miejscu Po przyjechaniu na plac, w pierwszym dniu ja z dziećmi rozkładam rzeczy a moja Kaczka jedzie do pobliskiej wypożyczalni lodówek i zamawia lodówkę. Do godziny od jej zamówienie, ciepły straszy pan przywozi nam lodówkę bezpośrednio na plan w Marinie. Przy wypożyczaniu trzeba mu podać na jakim campingu jesteśmy i numer parceli. Wypożyczenie lodówki kosztuje na 80 euro na dwa tygodnie.
    Nasza wypożyczalnia to „DEPOSITO CARAVAN – Valentini Cosetta”, Via Hermada 16 Punta Sabbioni tel. 041 4301675mhttps://www.yelp.it/biz/deposito-caravan-di-valentini-cosetta-cavallino-treporti
  • W kuchni mamy także 8 dużych talerzy oraz 8 kubeczków z melaniny – kupowane na dziale dziecięcym w IKEA.
  • Zestaw plastykowych misek, kupowanych gdzieś w sieci. (wpisz w wyszukiwarkę – zestaw misek na camping)
  • 1 patelnie na jajecznicę lub 2 jaka sadzone – bo my je uwielbiamy.
  • Zestaw 4 garnków z pokrywkami.
  • 2 palnikową kuchenkę elektryczną.
  • Sztućce i pojemnik na nie – IKEA.
  • Zestaw plastykowych desek do krojenia – tak wiem to nie jest eco. Ale plastykowe deski są zwyczajnie cieńsze i lżejsze niż np. szkło czy drewno. Jeśli ważne jest dla Ciebie eco szukaj zamienników. Pamiętaj jednak, że ja te wszystkie rzeczy kupowałam ponad 10 lat temu gdzie, ani nie miałam takiej świadomości eco jak dzisiaj. Ani nie było na rynku zmienników.
  • Mam 4 podkładki korkowe, aby stawiać na nich gorące garnki, inaczej te blaty się odkształcą.
  • 1 składany durszlak, kupowany w Biedronce. Były też w Biedronce składane miski, ale ja głupia nie kupiłam.
  • Zestaw noży, obieraczka do ogórków, czosnkarka – by Ikea, 2 chochle, 2 drewniane mieszacze, 1 wyciągacz do makaronu – za chiny ludowe nie wiem jak to się profesjonalnie nazywa,
  • W pierwszym plastykowym pojemniku mam zestaw niezbędnych małych rzeczy – elektryczna pompka do pompowania, preparat na mrówki, sznurek na pranie, klamerki, folia aluminiowa, dodatkowy przedłużacz, cała rolka worków na śmieci – tutaj obowiązuje segregacja – tak jak u nas.
  • W drugim plastykowym pojemniku mamy zapakowane smakołyki z Polski, które lubimy tak bardzo, że je ze sobą zabieramy – ogórki korniszone, dżemy, kakao, zabrane z domu przyprawy w słoiczkach, sól, cukier, herbatę. To wszystko oczywiście tutaj też możecie kupić w sklepie, ale opcja bierzemy ze sobą z Polski jest po prostu oszczędniejszą opcją.
  • Plastykowy dzbanek z pokrywką do którego codziennie rano robię świeżą ice tee. My bardzo dużo jej pijemy 🙂 Opróc ice tee pijemy dużo zwykłej wody, którą nalewamy do naszych butelek z dystrybutora umieszczonego przy każdej łazience.
  • Duża miska z rączką do mycia naczyń w łazience + gąbka + płyn do mycia naczyń

Co spakować do ubrania i ochrony?

  • Ciuchów bierzemy na 4-5 dni maks. Bo co pięć dni robię pranie. Dzięki temu mieści nam się wszystko co lubimy mieć ze sobą. Obecnie – jest rok 2019 – jedno pranie kosztuje tutaj 4,50 Euro. Oczywiście biorę z sobą płyn do prania oraz płyn do płukania o pojemności 750ml. W każdej łazience stoją pralki i suszarki. Nie korzystam z suszarki, bo suszę rzeczy w zwykłej, stojącej suszarce.
  • Każdy z nas ma kosmetyki w osobnej kosmetyczce. Bo mój w tym roku 7 letni, młody mężczyzna, lubi czasami chodzić sam do kąpieli, więc musi przecież mieć swoją odrębną kosmetyczkę, jak każdy z nas. Gdy dzieci były mniejsze, ja do swojej kosmetyczki brałam kosmetyki córki, a mąż do swoje kosmetyki Kuby. Ważne, aby kosmetyczka albo była taka rozkładana do wieszania, albo miała duże uszy. Dlaczego? Bo w łazienkach zwyczajnie półki są mokre po osobach kąpiących się i łatwiej jest powiesić taką kosmetyczkę za ucho na wieszaku.
  • Bierzemy cieniutkie, kupowane w Decathlonie szlafroki do kąpieli. W grubszych tutaj spłoniecie. Po każdej kąpieli wbijamy się w szlafroczek i dzięki temu unikamy tańczenia w klapkach przy wkładaniu ciuchów. Te ubieramy dopiero w namiocie.
  • Ręczniki do kąpieli bierzemy takie plażowe. Zrobione z cieńszej froty i zwyczajnie zajmują mniej miejsca. A to przecież przy takiej wyprawie jest bardzo ważne.
  • Ręczniki na basen to cienkie ręczniki z Decathlonu – tak to nasz ulubiony sklep 🙂 Nie to nie jest artykuł sponsorowany A decathlon nie płaci nam za to, że o nim piszemy.
  • Zawsze bierzemy ze sobą minimum dwa dmuchańce do pływania po morzu.
  • Łopatkę i wiaderko – opcja z dzieckiem lubiącym bawić się w piasku
  • Parasol + wbijak do piasku – bez tego umrzecie z parzącego słońca. Na naszej plaży jest możliwość wykupienia parasola i leżaka.
  • 1 torbę na kółkach – kupowana w IKEA. Do niej pakujemy wszystkie rzeczy na plażę i jest nam zwyczajnie łatwiej na nią dotrzeć.
  • Preparat na komary. Chociaż 1 raz w tygodniu pole namiotowe jest odkomarzane, to i tak trzeba mieć minimum 2 opakowania odkomarzacza.
  • Preparaty na słońce z filtrem 50 i 30.
  • Czapki z daszkiem, kapelusz słomkowy, chusta na głowę. Bo słońce tutaj naprawdę potrafi dać do wiwatu i o uda nie jest trudno.
  • Młotek do wbijania szpilek i śledzi z namiotu.
  • Nożyczki.
  • Lampki campingowe sztuk 2 – kupione w Biedronce.
  • Małe latarki.
  • Przejściówkę na prąd – kupowaną tutaj w sklepie na campingu (dwa zdjęcia powyżej)

Co spakować by uchronić dzieci przed nudą?

  • Dla mojego 7 letniego Kuby wzięliśmy w tym roku mały pojemnik klocków lego, które ratują nas podczas sjesty – 13.00 – 15.00 – oraz o poranku, kiedy my jeszcze śpimy, a on już nie.
  • 2 książki
  • Teczka z czystymi kartkami, kosmetyczka z kredkami, klejem, strugawką i gumką.
  • Kilka samochodów lub 1 – 2 lalki
  • Hulajnogę ewentualnie rolki lub deskorolkę
  • Jak macie bagażnik na rowery – to rowery
  • Paletki do badmintona
  • Piłka
  • Kreda do rysowania
  • Gry – karty, uno, gry planszowe ( ja do jednej kartonu pakuję z reguły kilka gier)
  • Jeśli dziecko lubi słychać słuchowisk, to zgrane słuchowiska na telefon.

Co jest najważniejsze, wszystkona Campingu Marina Di Venezia jest przygotowane pod wakacje dla rodziny z dziećmi. Codziennie są przygotowane animacje, od samego poranka – zajęcia szkółki piłkarskie, warsztaty rękodzieła, warsztaty taneczne w różnych stylach. Co dziennie jest organizowane coś innego. A do tego co wieczór animacyjna niespodzianka.

Wodne kąpiele z dziećmi można zażywać w morzu i pobliskiej plaży. Plaża jest zamknięta tylko dla campingowiczów. Można też udać się na kompleks basenowy, z masą zjeżdżalni, specjalnymi basenami dla dzieci i zabawami w basenie oraz masą ratowników i animatorów. Basen w czasie sjesty do 13 – 15.00 jest zamknięty.

Na terenie wielkiego campingu znajdują się park rozrywki, mini golf dla dzieci, Leo Park – czyli odpowiednik naszego placu zabaw – wypasiony po brzegi. W Leo Parku jest boisko do kosza, stoły do tenisa stołowego oraz gro różnych atrakcji.

Wszędzie można dzieci puścić same. Wszyscy tutaj na nie uważają i im pomagają. Idąc alejkami co chwilę mijają nas pędzące dzieci na hulajnodze, deskorolce, rowerze lub biegnące samopas. Jeżeli jakieś dziecko się zgubi i obsługa widzi, że dziecko jest bez opieki natychmiast opiekują się takim dzieckiem i odebrać je można na recepcji. Nie ma więc obawy, że coś się stanie dzieciom.


Dla miłośników podróżowania ze zwierzętami – co nam odradzam z uwagi na męczącą, długą podróż z Polski -jest osobny wydzielony plac dla campingowców z psami i kotami. I uwaga, na miejscu jest weterynarz.

Na miejscu jest także zwykły lekarz, i w razie nagłej konieczności nie trzeba jeździć poza camping, tylko to on przyjmuje na terenie campingu.

Na terenie campingu można wypożyczyć rowery i zrobić sobie wyprawę rowerową poza camping.

A teraz kwoty, bo pewnie one Cię interesują. Za 14 dni pobytu z własnym namiotem, bez rezerwacji, za 4 osoby (za Kubę już w tym roku płacimy pełną stawkę) płacimy 1000 euro. No oczywiście musicie doliczyć do tego zwyczajne, codzienne zakupy.

Jak zaplanować pierwszy camping?

To co Ci przedstawiam, to jest nasza wersja z dzisiaj. To wszystkie rzeczy kupowaliśmy systematycznie, bo wiedzieliśmy że będziemy jeździć na wakacje campingowe.

Gdy jednak jechaliśmy pierwszy raz, mieliśmy swój stary namiot, pożyczony stół i kuchenkę. Dwa kupione krzesełka, lodówkę turystyczną na prąd i to co mieliśmy w domu. A to czego nie mieliśmy to zwyczajnie pożyczyliśmy od znajomych. Nie wiedzieliśmy wtedy jeszcze, czy nam takie wakacje się spodobają i zwyczajnie nie chcieliśmy jeszcze inwestować w kupowanie nowych rzeczy. I właśnie pożyczanie serdecznie polecam jeśli planujesz pierwsze wakacje z dziećmi we Włoszech – i nie tylko – na campingu.

A jeśli jakimś cudem nie umarłaś w połowie tego artykułu i doczytałaś do końca, proszę daj nam o tym znać i wpisz w komentarzu hasło „Tutto bosco” To nazwa lodów, które codziennie przez ponad tydzień kupuje moja córka Amelka, a które w przetłumaczeniu znaczą „Wszystko pięknie”

PS. to nie był artykuł sponsorowany 😉 Camping, IKEA, Jysk, Biedronka, Decathlon, ani żaden bezimienny sklep w sieci nie zapłaciły za jego powstanie 🙂

A gdybyś sobie zamarzyła o samodzielnych wakacjach dla Twojego dziecka, to zobacz nasze Zaczarowane Wakacje z Majką Jeżowską

Tak wyglądają nasze Zaczarowane Wakacje

Beata Kaczor

Jestem mózgiem całej Akademii - dosłownie i w przenośni. Od lat pasjonuję się nauką o tym, jak funkcjonuje i uczy i rozwija się nasz mózg. Od lat uczę nauczycieli jak uruchamiać i modelować u uczniów kompetencje psychospołeczne. Pomagam też rodzicom w sesjach indywidualnych. Teraz przyszedł czas na realizację mojego największego marzenia – szkoły dla rodziców i nauczycieli na skalę ogólnopolską i w postaci narzędzi dostosowanych do Waszych potrzeb i możliwości.

This Post Has One Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *