historia pewnego spotkania

Nie ma edukacji bez relacji

Po raz kolejny nabrałam pewności, że nie ma edukacji bez relacji… a zaczęło się to tak… Po 30 latach ciszy i nieobecności, w moim życiu pojawił się i odezwał prosząc o spotkanie mój chrzestny. Zupełnie obcy mi człowiek, znany tylko z jednego zdjęcia, na którym ja mam może ze 2 lata, a on trzyma mnie na rękach. Bez entuzjazmu zgadzam się spotkać i ku mojemu zaskoczeniu mamy więcej tematów do rozmowy niż myślałam.

A myślałam tak: zapewne zapyta mnie co robię, czym się zajmuję i co u mnie słychać. I jak tu streścić w jeden wieczór 30 lat życia? Ani się nie da, ani mi się specjalnie nie chce…ale to wszystko działo się w mojej głowie jeszcze przed spotkaniem. W trakcie spotkania Andrzej – tak ma na imię ów, mój chrzestny zaczyna opowiadać o sobie i o tym dlaczego wyjechał, a raczej uciekł z Polski. Jego ojciec był nauczycielem i on też bardzo chciał nim zostać gdy dorośnie. Chciał być jak ojciec, który żył dla swoich uczniów, czasem bardziej niż dla rodziny .

Jak tworzą się relacje w edukacji?

Uwielbiał nauczać i obcować z młodzieżą. Pracował również w internacie, gdzie sprawował, jako opiekun, dyżury nocne i gdzie zorganizował salę do nauki. Na wieczornym obchodzie dopytywał swoich podopiecznych i wszystkich mieszkańców internatu czy aby wszystko na pewno rozumieją jeśli chodzi o matmę – tego przedmiotu uczył. Kto miał wątpliwości, tego zabierał ze sobą do sali i tłumaczył, i był tak długo dla niego i z nim, dopóki uczeń nie zrozumiał co z czym, jak i dlaczego właśnie tak. Zdarzało się również, że młodzież przychodziła do niego w nocy prosząc o pomoc. Dlaczego w nocy? Bo czas nauki do sprawdzianu nie zna dnia ani godziny 😉 Wówczas ojciec Andrzeja – Szczepan – nie wychodząc z piżamy, wstawał i tłumaczył Matmę, i cieszył się tym, że dzieciaki pytają, że szukają pomocy, że chcą wiedzieć.

A najbardziej ujęła mnie opowieść o tym, jak w trakcie matur, mama Andrzeja robiła i dostarczała maturzystom kanapki, a tato siedział w toalecie i rozwiązywał zadania, które później w tych kanapkach lądowały. Mówił, że przez całe liceum wymagał, a teraz trzeba młodzieży pomóc. Bardzo w nich wierzył i w to, że ze znajomością matematyki lub bez niej są ważnymi i dobrymi ludźmi, a czynników stresujących na maturze jest cały ogrom. I gdyby komuś „powinęła się noga” i egzaminu maturalnego by nie zdał, to cała jego przyszłość zmieniłaby swój bieg, dlatego robił to co robił, choć nielegalnie

nie ma edukacji bez relacji
Nie ma edukacji bez relacji

Dlaczego nie ma edukacji bez relacji?

I tu na myśl przychodzą mi wspomnienia o moim nauczycielu matematyki w liceum. Jego pamiętam najmocniej ze wszystkich, mimo że z samą matematyką było mi nie po drodze. To właśnie dzięki relacji z panem Darkiem chętnie się jej uczyłam. I to tylko i wyłącznie dzięki relacji nie znienawidziłam matematyki. Pan Darek z taką naturalną i niewymuszoną potrzebą interesował się każdym uczniem z mojej klasy. Na przerwach i podczas lekcji znajdował czas, aby choć chwilę z nami porozmawiać na tematy prywatne. Wiedział co kogo interesuje,  jakie mamy pasje i te tematy poruszał. We mnie rozpalało to chęć uczestnictwa w lekcjach i chęć zdobywania wiedzy. Pomimo tego, że mój mózg absolutnie nie jest ścisłowcem, to właśnie dzięki relacji z panem Darkiem umawialiśmy się klasowo, grupowo i polekcyjnie na wspólne nauki przed sprawdzianem. Sprawdziany te, pisałam ze skutkiem co najwyżej dostatecznym. A w kluczowym momencie czyli w klasie maturalnej, udało mi się utrzymać ten stan tylko i wyłącznie dlatego, że Pan z Matmy znając mnie, moje zamiłowanie do tańca i przedmiotów humanistycznych rzekł tak: „Dobra Aśka, zrobisz szpagat i masz te 3”.

Tak więc nie ma EDUKACJI BEZ RELACJI!

Do dziś jestem mu przeogromnie za to wdzięczna, bo ocalił moje poczucie własnej wartości. Wiecie jak system ocen ogromnie na nie wpływa? Ba i otoczenie… presja bycia naj. Tak więc nie ma EDUKACJI BEZ RELACJI! I jest to jeden z warunków, aby zaistniała z naurodydaktycznego punktu widzenia sytuacja edukacyjna.

A jak było u Was? Czy lubiliście te przedmioty, których nauczali lubiani przez Was nauczyciele? A co w sytuacji, kiedy nie mieliście relacji i nie lubiliście jakiegoś nauczyciela, jak Wam się wówczas uczyło danego przedmiotu? Jeśli macie historie o swoich ulubionych nauczycielach podzielcie się nimi z nami koniecznie! A jeśli chcecie wiedzieć jakie są jeszcze inne prócz relacji naerodydaktyczne sytuacje sprzyjające procesowi edukacji zapraszamy do udziału w naszym kursie stacjonarnym Rytm i Melodia 🙂

ZOBACZ KURS TUTAJhttps://akademiamajkijezowskiej.com/rytm-i-melodia/

rytm i melodia online

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *