„Przecież ja się z dziećmi KOMUNIKUJĘ, więc  po co mi szkolenie – w dodatku online – z komunikacji?!?! Przecież ja do dzieci mówię. Mówię po polsku to i one mnie rozumieją!”

Takie komentarze słyszę od nauczycieli oraz rodziców. I jeśli w Twojej głowie, przez chwilę też pojawiła się taka myśl… to ja Cię Moja Droga/ Mój Dogi bardzo dobrze rozumiem… bo przecież się KOMUNIKUJESZ!!! I wiesz co, nie chodzi o to, czy to robisz tylko, jak to robisz! Nie chodzi o to, czy robisz dobrze czy źle. Tylko co możesz zrobić, aby robić to lepiej.

artykuł o komunikacji z dzieckiem

Na początku mojej współpracy z nauczycielami, oni zawsze mówią: „Beata najważniejsza jest metodyka i pomoce. Bo wiesz, te nasze zajęcia muszą być ciekawe, urozmaicone, mądre. Musi się na nich bardzo dużo dziać!”

Rodzice, którzy do mnie przychodzą na szkolenia i na konsultacje indywidualne, mówią: „Beata nauczyć mnie tego wszystkiego co Ty umiesz. Tych wszystkich sztuczek, magiczek. Aby mi było łatwiej i prościej.”

I zarówno nauczyciele, jak i rodzice, mają jeden wspólny cel , wspólny mianownik – dobro dziecka.

Tylko tak się składa, że zarówno nauczyciele jak i rodzice, chcą szybkich recept, takich magicznych i wypasionych „hokus pokus metod”, które w mig rozwiążą wszystkie problemy i trudności. Czy są takie „hokus – pokus metody”? Ja nie znam. I nie stosuję.

Wiem też, bo doświadczyłam, że wszystko zaczyna się i robi się prostsze i łatwiejsze gdy weźmiemy pod lupę jakość KOMUNIKACJI  i jej poszczególne elementy. Dzisiaj wezmę pod lupę ZASADY – KONTRAKT

Zostałam poproszona o pomoc przy tworzeniu kontraktu czyli zasad współpracy  na lekcji w klasie II szkoły podstawowej, w której prowadzę szkolenia dla nauczycieli.

Klasa miała już utworzony kontrakt rok wcześniej, jednak nie spełniaj on swoich założeń i nie był przestrzegany. W grupie znajdowali się uczniowie z orzeczeniem z poradni oraz uczniowie z trudnościami w obszarze edukacji i radzenia sobie z emocjami. Dodatkowo rodzice uczniów nie zbudowali jeszcze między sobą zaufania i porozumienia, co generowało napięcia i konflikty w klasie.

Komunikacja z dziećmi

Przyszłam więc na lekcję wychowawczą razem z wychowawcą klasy oraz drugim nauczycielem wspierającym – prowadzącym wychowawstwo w równoległej klasie.

Usiedliśmy wszyscy na dywanie z boku klasy, daleko obok zostawiliśmy ławki i krzesła. Przedstawiłam się dzieciom i powiedziałam po co przychodzę i co będziemy robili. Miałam spisane zasady pracy – 1 zasada na jednej kartce – dużymi – drukowanymi literami. Chodziło o zasady, o których wychowawca widział, że są z ich stosowaniem trudności. Miałam także puste kartki, aby na nich zapisać zasady wskazane przez uczniów.

Gdy siadaliśmy na podłodze od razu stworzyły się dwa obozy, po jednej stronie usiadły dziewczyny a po drugiej stronie usiedli chłopcy. Wszyscy mieli na twarzach miny przypominające wojowników gotowych do walki. Opisałam dzieciom co widzę, jak to na mnie wpływa, i jak to może wpływać na nich – na to jak się czują w tej grupie.  Na to jak im jest, jak im się uczy. Zapytałam, czy to co im opisuje jest podobne do tego co rzeczywiście czują.  Usiadłam akurat pomiędzy chłopakami i opowiedziałam im, jak mi się między nimi siedzi, i że zanim zaczęliśmy wspólna pracę fajnie mi się z nimi rozmawiało. Oni mimo, że ich o to nie pytałam też mi o tym odpowiedzieli. Omówiliśmy jak to jest w świecie –  czy chłopaki i dziewczyny się lubią czy nie. Czy są fajni i dlaczego. Co jest mniej fajnego u każdego. J Całą godzinę poświęciliśmy na rozmowę o chłopakach i dziewczynach. O różnicach. O podobieństwach. O tym ile zyskujemy jak jesteśmy razem. Jak sobie pomagamy. I część dzieci zaczęło inaczej na siebie nawzajem patrzeć. Część się przesiadła i pomieszała.

Zapytałam, czy moglibyśmy wprowadzić taką zasadę, że chodząc poza klasą  mogliby chodzić  w parach chłopak z dziewczyną. Zaproponowałam taki układ na miesiąc. I ustaliłam, że za miesiąc, pani wychowawczyni usiądzie z nimi znowu na dywanie i porozmawia jak im było przez ten miesiąc? Co chcą zmienić w ramach tej zasady. I wtedy także porozmawiają o wprowadzeniu kolejnej zasady.

Po lekcji usiadałam z dwiema nauczycielkami które ze mną były w klasie i omówiłyśmy przebieg zajęć.  Obie przyznały, że nie zauważyły wcześniej tych obozów. I gdyby mnie nie było, to by poszły z planem zajęć, czyli omawiałyby  pierwszą zasadę. Wtedy powiedziałam, że gdy usiadłam w klasie na dywanie i poczułam wzajemną wrogość dzieci do siebie, to wprowadzanie jakichkolwiek innych zasad dla mnie mijało się z celem. Bo oni oczywiście, aby być „grzeczni” popracowaliby ze mną z tymi zasadami, ale nie naprawdę, nie dla siebie samych, a tylko dla mnie – dla dorosłego.

Nauczycielki zadały mi pytanie: „Czy to jest ok, że tak naprawdę na 1 lekcji przerobiłam jedną zasadę i to spoza listy”. Czyli nie zaczęłam jeszcze realizować planu.

Zadałam im wtedy pytanie:  „Czy pracujemy z planem czy z dziećmi? Po co nam te zasady?
–  Aby im się dobrze uczyło.
– A kiedy im się będzie dobrze uczyć?
–  Jak będą mieli między sobą dobre relacje.
– A teraz ich nie mają. I te zasady mają im pomóc ją stworzyć. A że plan wspólnie ustalony zakładał co innego… cóż….

Tak właśnie bywa z planami, że ulegają korektom w trakcie  działania. I to jest piękne i nie należy się tego bać. Tak kochani, dzieci w tak młodym wieku – przypominam że mówimy o klasie II – z niedojrzałym układem nerwowym, z kształtującym się i rozwijającym stale płatem przedczołowym, z budowaniem się ich własnej tożsamości i struktur emocjonalnych,  potrzebują czasem więcej czasu na jedną zasadę. Czy to jest dobre? TAK. Jeśli działa, to znaczy, że to jest dobre.

To my wymyśliliśmy sobie w tych naszych dorosłych głowach i w naszym szkolnym systemie, że zasady tworzymy od razu, na pierwszych zajęciach. Wszystkie na raz. Tylko zapomnieliśmy dla kogo one mają być i jak funkcjonują nasze dzieci.

A czy my dorośli ustalając coś wspólnie zawsze robimy to w ciągu jedne 45 minutowego spotkania? No właśnie… Dlatego wrzućcie na luz. Rozmawiajcie i komunikujcie o wspólnych zasadach kiedy trzeba i tyle ile trzeba. Czasem jeden rok wystarczy, aby ustalić i wypracować wspólne zasady pracy w grupie. I to jest sukces . To pięknie dzieci uczą się wtedy komunikować i akceptować wzajemne różnice.

 Więcej o tworzeniu zasad dowiesz się z naszego webinaru:

Komunikacja z dzieckiem w domu, przedszkolu i szkole część pierwsza

PRZEJDŹ DO WEBINARU

Beata Kaczor

Jestem mózgiem całej Akademii - dosłownie i w przenośni. Od lat pasjonuję się nauką o tym, jak funkcjonuje i uczy i rozwija się nasz mózg. Od lat uczę nauczycieli jak uruchamiać i modelować u uczniów kompetencje psychospołeczne. Pomagam też rodzicom w sesjach indywidualnych. Teraz przyszedł czas na realizację mojego największego marzenia – szkoły dla rodziców i nauczycieli na skalę ogólnopolską i w postaci narzędzi dostosowanych do Waszych potrzeb i możliwości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *