Kochany święty Mikołaju,
chciałbym Ci podziękować za piękne prezenty.
Szczególnie za to wielkie pudło klocków,
którym bawię się teraz razem z rodzicami.
Nie miałem pojęcia, że tak świetnie sobie radzą z klockami!
Mam nadzieję, że smakowały Ci ciasteczka,
które piekłem dla Ciebie z mamusią.
Trzeba było przygotować tyle rzeczy!
A kiedy wysypała mi się mąka, cała kuchnia wyglądała jak w śniegu!
Kiedy ciasteczka stygły pomagałem tacie w dekorowaniu salonu.
Wieszaliśmy skarpety i lampki, żebyś wiedział, że jesteśmy gotowi na Twoją wizytę.
Wiem, że przygotowując prezenty Ty też masz swoich pomocników.
Pozdrów ich proszę serdecznie. Teraz wiem, jaka to ciężka praca być pomocnikiem!
Kiedy salon błyszczał od lampek, wróciłem do mamy dekorować pierniki.
Przetestowałem lukry i posypki, żeby się upewnić, że będą Ci smakowały.
Nie zapomnieliśmy też o mleczku do ciasteczek i zdrowej marchewce dla Twoich reniferów,
mam nadzieję, że wszystko smakowało.
Dobrze, że jadłeś ciasteczka nad talerzykiem i okruszki nie spadły na dywan – mama tego nie lubi.
Buziaki i do zobaczenia za rok!”

Gdybyśmy my dorośli potrafili czerpać ze świąt tyle magii ile dzieci…

Brzmi to dosyć mocno utopijnie, no bo zaraz, a zakupy? Sprzątanie? Gotowanie? Przystrajanie? Wieczne bieganie? Przecież święta to jeden z bardziej pracowitych i męczących okresów w roku. To my dorośli musimy zadbać o tą magię, która jest przecież głównie dla dzieci.

Otóż moi drodzy NIE. Takie myślenie sprowadza okres świąteczny do jeszcze większego niż na co dzień wyścigu z czasem, stresem, przemęczeniem i złością. Co właściwie jest normalne kiedy stoimy w kilometrowych kolejkach w marketach zamiast odpocząć po pracy w domowym zaciszu.  Przytoczę tu absolutnie jedno z najbardziej oklepanych zdań: „We wszystkim trzeba odnaleźć umiar”. Nie inaczej sprawa wygląda z przygotowaniami do świąt.

Święta to według naszej pięknej tradycji czas rodzinny. W związku z tym to rodzina powinna być tutaj mianownikiem dla wszystkich działań, które mają nas do tych świąt przygotować. Wbrew krążącej opinii każdy członek rodziny zasługuje na odrobinę magii w tym okresie. Dokładnie tak, nie ważne czy jesteś mamą, tatą, babcią, czy dziadkiem. Najlepszym sposobem aby pomóc sobie w cieszeniu się ze świątecznej aury jest „odpuszczenie”, zarówno sobie, jak i innym w naszym otoczeniu. Nabranie dystansu do spraw na które nie mamy wpływu albo tych, które wywołują u nas świąteczną frustrację. W większość czynności około świątecznych może zaangażować się cała rodzina. Dajmy sobie przestrzeń na bycie „nieidealnym”. Czy idealny porządek jest ważniejszy od dobrych humorów domowników?

Dzieci uwielbiają pomagać rodzicom w ich „dorosłych zabawach”.  Pozwólmy żeby mogły pomóc podczas porządków, gotowania, dekorowania. Sprawmy aby ten czas był rodzinny nie tylko z nazwy. Nastawmy się na to, że zajmie to więcej czasu, ale pamiętajmy, że każda forma czasu spędzonego z dzieckiem nigdy NIE JEST CZASEM STRACONYM. Spójrzmy ile pozwalamy nauczyć się naszemu ciekawskiemu świata potomkowi. W taki właśnie sposób przekazujemy nie tylko tradycje ale także uczymy podstawowych czynności, które często sprawiają, że nasze dzieci wręcz rosną. No bo jak inaczej określić to, że nie dość, że zostały dopuszczone do zadań „dorosłych” to jeszcze świetnie sobie z nimi radzą! Pozwólmy doskonalić małym rączkom swoje zdolności manualne przy obieraniu orzeszków, dekorowaniu pierników, mieszaniu w garnkach. Niech siedząc na kuchennym blacie wąchają, smakują i obserwują jak powstają kolejne dania. Jaka to wspaniała okazja do rozmowy, opowiadania o tym jak wyglądały święta, kiedy to my dorośli byliśmy dziećmi. Jak ważny będzie się czuł nasz mały pomocnik zawieszając świąteczne bombki na choince, kiedy w tle będzie leciała świąteczna muzyka. To właśnie tak budujemy świąteczne wspomnienia naszych dzieci oraz ten niepowtarzalny klimat, który będą przywoływać w swoim dorosłym życiu. Nie tylko uczymy dzielenia się obowiązkami i działania w grupie ale także przekazujemy tradycje w najpiękniejszej postaci.

Jeżeli pozwolimy sobie wpaść w machinę napędzaną negatywnymi emocjami związanymi ze stresem i wyścigami w przygotowaniach, nie tylko sami pozbawimy się jednego z najpiękniejszych okresów w roku, pozwalającego nam dorosłym na sentymentalną podróż do własnych, świątecznych wspomnień. W najgorszym scenariuszu zbudujemy wspomnienia przepełnione nerwami, kłótniami i zmęczeniem, a w tle zamiast świątecznej muzyki będzie szumiało zdanie: „Pobaw się sam, jest tyle pracy przed świętami!”.

Dlatego Moi Drodzy, usiądźcie na chwilę z kubkiem ulubionej herbaty i przywołajcie wszystkie najpiękniejsze obrazy kojarzące Wam się ze świętami, takie od których uśmiech sam ciśnie się na usta, a w sercu robi się ciepło. Spójrzcie na Wasze dzieci i sprawcie aby kiedyś one mogły zrobić to samo.

Z życzeniami rodzinnie spędzonych Świąt,
Hania

Hanna Załężna

Ukończyłam studia psychologiczne oraz pedagogiczne na kierunku pedagogika małego dziecka z wychowaniem przedszkolnym. Jestem Certyfikowanym Trenerem Biznesu, Animatorem Zabaw ze stajni Stageman - firmy Jakuba B. Bączka, oraz czynnym nauczycielem w Przedszkolu. Pracowałam jako opiekunka do dzieci w wieku od 1 roku do 3 lat, prowadziłam warsztaty w fundacji „Superfundacja”, udzielałam się jako wolontariuszka w Akademii Przyszłości oraz ukończyłam kursy taneczne i zabawy dla dzieci – ANIMA Akademia Rozwoju Osobistego. Jestem zafascynowana pracą z dziećmi, odkrywaniem ich natury, zależności i indywidualności. Mam w sobie olbrzymie pokłady dziecięcej radości dającej mi powera i pęd do ciągłego pogłębiana wiedzy na temat ludzkich zachowań i relacji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *