Czasem najtrudniejszych rzeczy uczymy się sprawnie, bez kontroli, bez ocen, lekcji i nauczycieli. Dlaczego? To proste, motywuje nas pasja i ciekawość.

Ciekawość poznawacza jest najmocniejszym motywatorem doświadczania tego, co wokół nas, dostępna dla każdego i nic nie kosztuje. Jest naturalną, dziecięcą właściwością. Pozwala małym dzieciom poruszać się w całkowicie nieznanym świecie, poznawać „obcy” język, uczyć się wszystkiego najszybciej, najintensywniej i z nieukrywaną przyjemnością. A co dalej? Dzieci trafiają w tryby systemu edukacji i powoli acz systematycznie tracą naturalną ciekawość.

W zamian za to pojawiają się potrzeby sprostania oczekiwaniom dorosłych, nauczycieli, rodziców. Słabnie naturalna kreatywność. Rodzi się tak oczekiwana przez szkołę odtwórczość, wchodzenie w schemat.  Przychodzą kolejne progi edukacyjne, trzeba zdawać egzaminy, żeby je zdać, trzeba być przygotowanym. A jak tu się uczyć, gdy ani motywacji, ani ciekawości, ani poczucia sensu?

Chcesz pomóc dziecku przejść przez system?

Chcesz mu pomóc nauczyć się wielu treści –  bardziej lub mnie potrzebnych?

Chcesz je chronić przed emocjonalnym i fizycznym wyczerpaniem?

To co możesz zrobić, to wspierać dziecko w tym, aby poznało jego własną, osobistą technologię uczenia się.  Możesz mu pomóc poznać i umieć zastosować atrakcyjne metody – jak się uczyć?

Drogi rodzicu i –  wierzę też – nauczycielu  oto kilka z nich:

  • Mózg ludzki jest doskonały, ale każdego człowieka inny, warto go poznawać w praktycznym działaniu. Stworzony jest do tego, aby się uczyć i nic nie robi lepiej. Jest narządem ekskluzywnym, stawia dla siebie bardzo wysokie wymagania, pracuje bardzo sprawnie o ile jego indywidualne potrzeby są spełniane. Do tych potrzeb należą między innymi: pożywienie, tlen, ruch, odpoczynek, czas i miejsce pracy.
  • Dzieci 7-letnie wykazują różnice rozwojowe do 4 lat, 15-letnie – do 6 lat. A umieszczamy je w klasach rocznikowych i oczekujemy, że będą się uczyć tego samego w taki sam sposób. Różnice między dziewczętami i chłopcami w tym samym roczniku sięgają od 2 do 2,5 lat. Nie stawiaj nadmiernych wymagań, nie oceniaj, nie porównuje swego dziecka z innymi dziećmi. Pamiętaj rozwój i gotowość do nauki nie przychodzą stopniowo i zgodnie z naszymi ustaleniami, założeniami i planami. Mogą skokowo przyspieszać, zwalniać, często się cofać. Np. w okresie dojrzewania pojawiają się blokady emocjonalne i intelektualne.
  • Mózg zapamiętuje silne uczucia, doświadczenie emocjonalne jest lokomotywą, która ciągnie wagony wiedzy i umiejętności. Bez siły lokomotywy, nie da się uruchomić pociągu.
  • Mózg skutecznie łączy nowe informacje z czymś znanym, z obrazem, wspomnieniami, wiedzą już posiadaną. Przyswajane treści muszą się do czegoś „dokleić” i trzeba tę podstawę (nawet najbardziej banalną) ujawnić, nazwać i powiązać.
  • Mózg uczy się zawsze, szczególnie w zabawie. To zabawowy narząd, potrzebuje wszechstronnej aktywności. W zabawie uczymy się przyjemnie, szybko, sprawnie. Czasem nawet nie zauważamy, że się uczymy – przykładem jest grywalizacja (wykorzystanie gier w rozwoju kompetencji i wiedzy).
  • Ucząc się z ciekawością mózg produkuje hormon szczęścia – dopaminę, czujemy satysfakcję, otrzymujemy wewnętrzną nagrodę. Rośnie trwałość naszej pamięci.
  • Ucząc się ze strachu, szybko zapominamy – (3 x Z – zakuć, zaliczyć, zapomnieć)
  • Sprawnie uczymy się, gdy jesteśmy pozbawieni presja i czujemy się bezpiecznie.
  • Mózg pracuje błyskawicznie, ale nie lubi nadmiaru, kocha zadawanie pytań. Pytania ciekawskiego dziecka, to najprostsze i najskuteczniejsze narzędzia przyswajania informacji. Dzieci średnio zadają 400 pytań dziennie. W szkole pytania stały się narzędziem kontroli. I w skuteczny sposób zabijają ciekawość i uczenie się.
  • Mózg do swej pracy potrzebuje zaangażowania jak najwięcej zmysłów. Wzrok i słuch to za mało dla uczącej stymulacji. Dlatego tak lubimy tzw. „przeżywki”, eksperymenty, szczególnie wykonywane własnoręcznie. Dłonie to szczególne „urządzenia” uczące, np. gdy zaangażowane w rysowanie. Nasze całe ciało to drugie „urządzenie” wspomagające ten proces.

O kolejnych  sposobach na dobre uczenie się przeczytasz w drugiej części artykułu:

 

Zdzisław Hofman

Nauczyciel, biolog, całe życie zawodowe związany z edukacją. Współtwórca i wieloletni prezes Stowarzyszenia KLANZA, lider wolontariatu, trener rekomendowany przez PTP, socjoterapeuta, trener i superwizor w programie Tutoring szkolny, trener biznesu, od wielu lat wykładowca w Studium Arteterapii. Czerpie inspiracje z pedagogiki dialogu, psychologii przywództwa i pedagogiki zabawy. Sam o sobie mówi: Mam oczy „dookoła głowy”, jestem pasjonatem ciekawości i uważności. Lubię wspierać innych w uczeniu się i rozwoju, dzielić się i inspirować. Moje zainteresowania: intermentoring, muzyka i „połykanie” książek.

This Post Has One Comment
  1. Zgadzam się w 100% ale co do ilości stawianych pytań to mam wrażenie (opierając się na moim skromnym ponad 15 letnim doświadczeniu – opiekunka dziecięca), że tych pytań jest co najmniej 400 x 2.
    W pracy często wykorzystuję różnego rodzaju gry planszowe, zabawy z kredkami, farbkami lub wykonując z 2-latkiem (!!!) proste doświadczenia z zakresu fizyki, chemii czy biologii przy czym o ile jest możliwość każdy eksperyment musi zakończyć się wybuchem tzw. wulkan (soda, ocet, płyn do naczyń).
    Nie tak dawno pisząc razem z dzieckiem (niecałe 3 latka) wyraz WRÓBEL i go literując przy (dopiero zaczynałam pisać tę literę) dziecko się pyta “A dlaczego “ó” ???” Przypadek ?! Piszę kolejne słowo KRUK i podobnie … zaczęłam pisać literę “u” a dziecko znów się pyta “Dlaczego “u” ???” Gdy odpowiedziałam, ze takie są zasady … usłyszałam “Dlaczego ?”. Podobnie było z “ę” i “ą” :)))))))). Dziecko pyta bo się uczy … ale my dorośli dzięki temu na nowo możemy poznać prawdziwą radość jaką niesie uczenie się i poznanie na nowo świata.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *