Słucham siebie czy Ciebie?

Ile w słuchaniu Ciebie jest tego co moje?

Jak to jest? Że kiedy słuchamy innych napływają myśli z naszych doświadczeń, i słowa się cisną “ja w takiej sytuacji to…” A jakby to było słuchać ze 100% uważnością na Nadawcę – czyli tego kto do nas mówi?

A kiedy nadawcą jest dziecko? To z jaką uważnością słuchasz? Czy Twój barometr jest tak samo wyczulony jak na dorosłego? Mi, przyznaje się, zdarzało się słuchać “bokiem ucha”…bo pośpiech, bo inne rzeczy ważniejsze, bo głowa pełna. I przecież nic takiego złego w związku z tym się nie wydarzyło (tak mi się kiedyś wydawało). Za to kiedy słucham “bokiem ucha” kogoś dorosłego, to ten dorosły, najczęściej też mi pokazuje swój bok, za to moje udawane słuchanie. I po prostu złości się lub „foszy”.

A dziecko? Dziecko, albo będzie próbowało o uważność zawalczyć albo się wycofa. Ale i w jednym  i w drugim przypadku pozostanie w nim uczucie, że to, co mówi do osoby dorosłej, nie jest ważne. Mało tego!

Pojawi się coś więcej, pojawi się myśl że ONO nie jest ważne… I tak raz za razem poczucie jego własnej wartości będzie maleć.

Usłysz dziecko

A gdyby tak usłyszeć, co próbuje przekazać nam dziecko? Tak, próbuje bo nie dysponuje takim bogactwem doświadczeń,  jak my dorośli. Nie ma tak dużego zasobu słów i ich znaczeń, toteż jego sposób wyrazu będzie prosty, bardzo bezpośredni i łatwiejszy w odbiorze niż nam się wydaje. Bo my to tak lubimy na okrętkę, tak zawile, tak żeby słuchacz bardziej się domyślał niż po prostu wiedział, o co nam właściwie chodzi. A jakże często o emocje chodzi. Zatem jeśli my dorośli nie będziemy nazywać emocji, które towarzyszą codziennym zdarzeniom, jeśli nie będziemy informować dzieci jakie (te emocje) są i co nam robią to jak oczekiwać, że dzieci  będą rozumieć i słuchać Nas? Czego nie potrafią wyrazić słowami , wyrażą  czynami. I my dorośli  mamy dokładnie  tak samo…Kopniak w ścianę lub uderzenie pięścią w stół? Zdarzyło Ci się kiedyś? Czy to od razu objaw agresji lub zaburzeń? Nie, to informacja o stanie emocjonalnym, który zawsze z jakiegoś powodu następuje,  zmienia się, jest, istnieje…

Traktuj zatem dzieci jak równych sobie rozmówców, bądź uważna/y na ich mowę ciała i wypowiadane słowa. Ciało mówi zawsze. Każdy rumieniec, ułożenie ciała czy postawa mówią więcej niż wiele słów. Czego dziecko nie wypowie to pokaże. Bądź czujna. Bądź czujny! Na siebie również. Bo kiedy usłyszymy swój wewnętrzy głos, a nie głos panujących zasad, przekonań czy tego, co się powinno, ca należy, a co nie. To dopiero wtedy zacznie się prawdziwa droga do autentycznej relacji z dzieckiem. Takiej bez odgrywania ról typu „ja rodzic wiem lepiej”.

A jak to wszystko ogarnąć?

Ten temat omawiamy w 3 części webinaru o komunikacji z dzieckiem w przedszkolu, w szkole i w domu > https://sklep.majkijezowskiej.com/p/webinar-komunikacja-z-dzieckiem-w-przedszkolu-szkole-i-w-domu-czesc-2/

Jak rozmawiać z dzieckiem

Joanna Bąk

Jestem sercem całej Akademii. Jestem emocjami całej Akademii. A każda emocja ma w ciele swoje odpowiedniki, które reagują i odpowiadają na nasze myśli. Ruchem i tańcem łączę to, co niepołączone. Od lat uczę małych i dużych jak rozwijać się w pasji jaką jest taniec, jak godzić ją z obowiązkami szkolnymi i życiowymi. Sama też realizuje się w niej i dzielę doświadczeniami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *