relacje z dzieckiem

Relacje z dzieckiem – jak je mądrze budować?

Za nami Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją, który obchodzimy od 2001 roku 23. lutego. Z tej okazji uczestniczyłam w konferencji poświęconej depresji u dzieci i młodzieży, która adresowana była do nauczycieli i rodziców. Niewątpliwie temat jest bardzo aktualny, a potrzeba mówienia o depresji jako chorobie cywilizacyjnej jest ogromna. Niestety odnoszę wrażenie, że pomimo edukacji, konferencji, popularyzacji tematu w sieci, ciągle nie wiemy czym depresja jest, jakie są jej objawy i co możemy zrobić. Dyskusja, która wywiązała się podczas konferencji uświadomiła mi, że każdy z nas ma swoje wyobrażenia na ten temat, często ocierające się o stereotypy, a to bardzo utrudnia dyskusję, zmianę perspektywy a w efekcie pomoc osobom dotkniętym tą chorobą. Temat ten z wielu względów jest mi bliski, dlatego pozwólcie, że podzielę się z Wami kilkoma faktami oraz osobistymi spostrzeżeniami dotyczącymi zarówno profilaktyki jak i wspierania terapii. Dlaczego od depresji zaczynam temat relacji z dzieckiem?

Na chwilę przerwij czytanie i zobacz, jak możesz stawać się jeszcze bardziej świadomym rodzicem w dodatku oszczędzając trochę pieniędzy:)

#zostajewdomu i rozwija się z Akademią w promocji -50% na wszystkie kursy i szkolenia online

Szacuje się, że na depresję w Polsce choruje około 1,5 mln osób, co stanowi liczbę zbliżoną do ilości mieszkańców Warszawy. To dużo, prawda? Jeśli chodzi o depresję dzieci, dane z 2014 roku mówią o niespełna 8 tysiącach dzieci leczonych na depresję. To już nie jest aż tak szokująca liczba, ale czy rzeczywiście problem dotyczy „tylko” tych dzieci? Mówimy o zdiagnozowanych przypadkach,  jednak nie wiemy, ile spośród dzieci „trudnych”, „problematycznych”, „zbuntowanych”, jest nieprawidłowo diagnozowanych. Nie wiemy też w związku z tym, czy działania podejmowane wobec tych dzieci są skuteczne i pomagają im uporać się z trudnościami, jakich doświadczają. Problem jest niezwykle złożony i pokutuje w nim stereotypowe podejście oraz bagatelizacja objawów depresji. Przyjęło się bowiem, że depresja objawia się wycofaniem, biernością, stanem przypominającym letarg, co w przypadku dzieci i młodzieży nie zawsze się sprawdza. Objawy, a więc kryteria diagnostyczne dla tej grupy wiekowej są inne niż dla dorosłych. Może zdarzyć się, że dziecko cierpiące na depresje będzie nadmiernie aktywne, przejawiające agresję, zachowania opozycyjno- buntownicze czy podejmujące różnego rodzaju zachowania ryzykowne. Zauważcie proszę, że tego typu zachowania w pierwszej kolejności spotykają się z bardzo powierzchownymi reakcjami, najczęściej w postaci kary, izolacji, napiętnowania. Chciałabym was uczulić na tego typu reakcje. To, że dziecko podejmuje tego typu działania nie musi, ale może wskazywać na to, że cierpi.

Pewnie niektórzy z was pomyślą w tej chwili, że dzieciaki walczą w ten sposób o uwagę, władzę, autonomię…  Być może mszczą się za wyimaginowaną krzywdę, której doświadczyły, a zatrzymanie się i zagwarantowanie w takiej sytuacji bliskości i uwagi wzmocni jedynie takie zachowania, ponieważ zostanie potraktowane jako nagroda. No tak, tak w uproszczeniu mówi behawioryzm. Przekonanie to wzmacnia również nasza kultura, w której spotykamy się z podporządkowaniem i niekiedy uprzedmiotowieniem dziecka. „To ty masz się dostosować”, „Masz się słuchać”, „Dzieci i ryby głosu nie mają”, „Dopóki mieszkasz pod moim dachem…” Znacie to, prawda? Wierzę, że intencje dorosłych są dobre, każdy kochający rodzic chce dla dziecka jak najlepiej. Niestety często to „jak najlepiej” jest naszą wyobrażona strategią, uwzględniającą nasze osobiste doświadczenia. Często pracując z rodzicami spotykam się ze zdaniem „My byliśmy tak wychowani/ oceniani/ karani (…) i wyszliśmy na ludzi”. Być może, warto jednak pamiętać, że świat się zmienia, zmieniają się nasze warunki życia, zmieniają się wzory osobowe, sposoby wchodzenia w interakcję. Zmienił się model rodziny, przepisy prawa, a i dzieci są dzisiaj inne.

„Jakim cudem wpadliśmy na ten szalony pomysł, że aby dzieci zachowywały się lepiej, najpierw muszą poczuć się gorzej?”

pyta Jane Nelsen w książce „Pozytywne dyscyplina”.

Jak to się stało, że daliśmy sobie wmówić, że kara, piętnowanie, wyśmiewanie, które obniża nastrój u „trudnych” dzieci, przyniesie poprawę ich zachowania? Przecież, by robić coś lepiej, musimy czuć się lepiej. Bezpieczeństwo, przynależność, autonomia, bycie ważnym- to potrzeby, które zaspokaja dobra relacja. Dobra relacja jest w mojej ocenie jedynym właściwym sposobem na budowanie stabilnego poczucia własnej wartości u dziecka.

„Poczucie własnej wartości u dziecka jest najskuteczniejszym środkiem immunologicznym wobec wszystkiego, czego obawiają się rodzice: problemów w szkole, seksu, prochów i rock and rolla. To najlepsze, co można dziecku dać.”

Jasper Juul „Przestrzeń dla rodziny”
relacje z dzieckiem

Relacje z dzieckiem a poczucie własnej wartości u dziecka

Słowa „relacja” używamy bardzo często. Możemy się jednak różnić w tym, jak to słowo rozumiemy. Kiedy ja mówię o relacji w kontekście wychowania, mam na myśli rodzaj bliskiego kontaktu opartego na empatycznym dialogu, który zaspokaja podstawowe potrzeby obu stron, a więc potrzebę bezpieczeństwa, przynależności, bycia ważnym, uwzględnionym, ale także potrzebę autonomii i sprawczości. Dobra relacja stwarza poczucie, że granice obu stron są przestrzegane w atmosferze wzajemnego szacunku. Tak budowana relacja pomiędzy dzieckiem a dorosłym zakłada równość wobec zasad i norm, nie można bowiem wymagać od dziecka czegoś, czego sami nie realizujemy. Nie możemy wymagać przestrzegania zasad, których sami nie przestrzegamy. To przecież hipokryzja, a dzieci są na nią bardzo wyczulone. Ich świat musi być spójny, jasny, oparty na solidnych fundamentach. Fundamenty takie kładzie pod rozwój społeczny i emocjonalny rodzina, natomiast pozostałe grupy i środowiska wychowawcze „dobudowują” swoje elementy. Wraz ze wzrastaniem dziecka w świat społecznych relacji, kręgi wpływów poszerzają się. Tam, gdzie dotychczas źródłem wpływów była rodzina pojawiają się nauczyciele, rówieśnicy, idole… Ważne, by w każdym z tych kręgów dziecko miało stabilną, dobrą relację przynajmniej z jedną osobą. Zatem – kochający, empatyczny rodzic, zaufany, szanujący nauczyciel, lojalny przyjaciel- takie osoby potrzebne są dziecku, by bezpiecznie wzrastało i zbudowało stabilne poczucie własnej wartości.

Czym jest poczucie własnej wartości?

Określenie często stosowane zamiennie z „samooceną” czy „pewnością siebie” zostało przez Jaspera Juula rozróżnione od dwóch pozostałych. I tak samoocena jest przez Juula traktowana jako odbicie opinii i ocen płynących z otoczenia. Są one internalizowane i na ich podstawie budujemy obraz siebie. W uproszczeniu – dopóki jestem oceniana przez najbliższe otoczenie pozytywnie, dopóty moja samoocena będzie wysoka. Jeśli zaś oceniana będę negatywnie, spotkam się z krytyką czy karą, moja samoocena spadnie. Jak sami mogliście zauważyć, tak rozumiana samoocena jest postawą dynamiczną, a wręcz bardzo niestabilną, a najgorszym jej skutkiem jest zewnątrzsterowność i uzależnienie od opinii innych. Tak rozumiana samoocena jest źródłem fałszywych przekonań na własny temat, tak zwanych zniekształceń poznawczych, które choć powstają w oparciu o wycinek naszego zachowania, wyglądu, wiedzy czy umiejętności, rzucają światło na całościowy obraz siebie. Pewność siebie, jest tu z kolei rozumiana jako przekonanie, że „jesteśmy w czymś dobrzy”, co niekoniecznie wiąże się z poczuciem własnej wartości. Mogę mieć świadomość, że świetnie haftuję, szybko biegam, dobrze śpiewam ale… co z tego? „Co z tego” często słyszymy z ust nastolatków, próbując je komplementować i docenić. Może być to sygnałem, że ich poczucie własnej wartości nie jest stabilne, i że nie potrafią dostrzec i docenić swoich mocnych stron. Czym więc jest poczucie własnej wartości? Choć zabrzmi to nieco ogólnikowo i być może literacko, poczucie własnej wartości to autentyczna wiedza o sobie, uwzględniająca w uczciwy i sprawiedliwy sposób wady i zalety danej osoby przy jednoczesnym przekonaniu, że wnoszę wartość do świata (do mojej rodziny, szkoły, grupy przyjaciół) taki, jaki jestem. Opiera się na akceptacji i miłości, co nie znaczy, że osoba o wysokim i stabilnym poczuciu własnej wartości nie ma potrzeby zmiany. Mówiąc „autentyczna wiedza o sobie” pamiętamy, że mamy wady, popełniamy błędy, ale nie wpływają one na negatywną ocenę nas samych. Rozróżnione zostają nasze cechy, umiejętności i zachowania. Dzięki stabilnemu poczuciu własnej wartości możemy przyjrzeć się samym sobie, docenić, to co dobre i zaplanować zmianę na lepsze. Widzimy swoje błędy i niedoskonałości, wiemy, że możemy się doskonalić, dostrzegamy też swój potencjał, doceniamy osiągnięcia i potrafimy się rozwijać mimo przeciwności i niepowodzeń. Tak rozumiane poczucie własnej wartości jest dla Juula panaceum na wszystkie zagrożenia czyhające na dzieci i młodzież XXI wieku, w tym również depresję.

Jak więc budować dobre relacje z dzieckiem, której efektem będzie stabilne poczucie własnej wartości u dziecka? Myślę, że jeszcze nie raz wrócę do tego tematu w kolejnych wpisach. Dzisiaj napiszę tak:

relacje z dzieckiem

Drogi Rodzicu i Nauczycielu tak stworzysz relacje z dzieckiem

  1. Bądź. Kiedy dziecko cię potrzebuje, gdy prosi o kontakt, poświęć mu chwilę. Ono nie wszystko rozumie (i to dotyczy również nastolatków), a jego życiem rządzą emocje. Zauważ je, porozmawiaj o nich. To pierwszy krok, ale już on potrafi wiele zmienić.
  2. Pamiętaj, że wszystko, co robimy ma swój cel. Nawet jeśli dziecko „źle” się zachowuje, do czegoś dąży. Po prostu nie do końca przyswoiło normy, być może nie do końca potrafi nazwać to, czego potrzebuje i co czuje. Spróbujcie o tym porozmawiać. Być może razem dotrzecie do motywów zachowania a wtedy łatwiej będzie wam je zmienić.
  3. Przepraszaj. Żyjemy w kulturze perfekcjonizmu, w której błędy są czymś złym, czymś czego należy unikać. Unikając przyznawania się do błędów, piętnując je, nie rozmawiając o nich, budujemy fałszywy obraz siebie jako osoby idealnej. Bardzo trudno jest wychowywać się w cieniu „idealnego” rodzica czy nauczyciela, gdy jest się dzieckiem. A przecież dzieci w naturalny sposób uczą się popełniając błędy, weryfikując swoje hipotezy, doskonaląc swoje działania. Obraz rodzica, nauczyciela perfekcjonisty może zabić w dziecku naturalną potrzebę rozwoju w obawie przed błędem lub przeciwnie, wykształcić w dziecku potrzebę „doskoczenia” do poprzeczki, którą dorośli stawiają mu nie wprost. Pokochajmy nasze człowieczeństwo, bo „błądzić jest rzeczą ludzką” a nie tylko dziecięcą.
  4. Pozwól dziecku odpowiadać za siebie. Pozwól mu na samodzielność. Nic tak nie wspiera poczucia własnej wartości jak poczucie kompetencji. To nie prawda, że przedszkolak czy pierwszak trafia do placówki jako tabula rasa, że mamy wlać w niego wiedzę i umiejętności jak do pustego naczynia. Dzieci wiedzą i potrafią więcej niż nam się wydaje. Oczywiście zrobią coś mniej doskonale i zajmie im to więcej czasu, ale satysfakcja, która płynie z samodzielności oraz poczucie postępu jest najlepszą drogą do budowania motywacji wewnętrznej i poczucia własnej wartości u dziecka.
  5. Zmień swoje przekonania. Jeśli coś działało na ciebie, nie znaczy, że będzie działało na dziecko. Jeśli coś działa natychmiast (kara, ocena, izolacja, nagroda…) może przynosić negatywne skutki w dalszej perspektywie. Jeśli jakieś działanie wzbudzało w tobie jako dziecku negatywne odczucia, emocje, to znaczy, że nie powinieneś postępować tak wobec dziecka dzisiaj. I pamiętaj, by ktoś zrobił coś lepiej, musi lepiej się poczuć. Nie ważne, czy mamy na myśli dziecko, nastolatka czy dorosłego.

Jak jeszcze budować relację z dzieckiem? Wspierając jego pasje! Jak to robić dowiesz się z naszego kursu NA SKRZYDŁACH PASJI!

This Post Has 0 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *