Książka “Alfabet” – Andre Stern’a – “wzbogacanie nigdy nie pozostaje jednostronne…”

Po raz kolejny w moim już 40 letnim życiu, mózg mam przewrócony do góry nogami!!!

Gdy wczoraj zaczęłam czytać książkę „Alfabet” autorstwa Erwina Wagenhofera, Sabine Kriechbaum, Andre Sterna (Wydawnictwo Element), to podskórnie czułam, że zatrzęsie moim mózgiem i wnętrzem, i emocjami. Nawet dzisiaj w południe, poprosiłam mojego męża, aby zabrał nasze dzieci sam na basen, abym mogła zanurzyć się samotnie w niej po brzegi. No więc się zanurzyłam – za co dziękuję mojemu mężowi.

Mogłam się w niej zanurzyć przede wszystkim za sprawą niesamowitego zespołu, z którym miałam przyjemność i zaszczyt pracować w tym roku. To zespół wojowniczek o szczęśliwe dzieciństwo i szczęśliwe życie z przedszkola „Bajka” w Opolu. To od nich właśnie dostałam tę książkę w ramach podziękowania za 9 przepięknych, wspólnych miesięcy. A teraz brzmią mi w uszach słowa z książki „wzbogacanie nigdy nie pozostaje jednostronne…” tak jest także w moim przypadku. Wzbogacanie, nauka i zabawa to zawsze jest wymiana, dzięki której zyskuje każda ze stron.

„Alfabet” tak jak kiedyś książka „W głębi kontinuum” stanie się moją drugą biblią. Po raz kolejny zobaczyłam i mocno poczułam, że droga którą idę, droga którą idziemy my „Gang Majki J” jest najlepszą drogą, bo drogą napisaną przez nasze serca i nasze pasje.

Zacznijmy od tego dla kogo jest dobra ta książka, kto ją powinien przeczytać?

  • „Alfabet” jest dla nauczycieli, którzy uczą dzieci poprzez relację serca. Dla nauczycieli, którzy mają odwagę iść inną, lepsza niż dotychczas wskazana – drogą.

  • Dla edukatorów, którzy szukają poza systemem i poza granicami.

  • Dla trenerów sportowych, którzy wiedzą, że wszystko zaczyna się w głowie. Dla trenerów, którzy uczą dorosłych jak pracować z dziećmi. Trenerów którzy mają otwarte horyzonty i którzy cały czas szukają tego, czego jeszcze nie wiedzą. J

  • Dla psychologów, terapeutów, którzy odkąd skończyli studia – uczą się codzienne czegoś nowego i pragną zawsze dziwić się światu.

  • Dla dziadków i babć, którzy pragną dla swoich wnucząt uczyć się i rozwijać, aby jeszcze lepiej i pełniej pokazywać im świat.

  • I w końcu dla rodziców, którzy są odważni i szaleni, którzy pomimo lęku, kroczą swoją własną drogą.

Co znajdziesz w książce „Alfabet”?

Znajdziesz wnikliwy zarys obecnego systemu edukacji na świcie. Zarys, który wywołał u mnie o gęsią skórkę. Zarys, który nie jest łatwy i przyjemny, i który daje bardzo dużo do myślenia. Obnaża wartości, którymi przesiąknięty jest świat. Obnaża nas samych.

„(…) Testy i standardy edukacyjne z automatu działają ujednolicająco, promowane jest uczenie się na potrzeby testów, zmienia się przebieg lekcji, przepada swobodna dyskusja, nie starcza miejsca na zabawę – właśnie tak zabija się kreatywność. Wszystko koncentruje się na przygotowaniach do testów i egzaminów. Standardy edukacyjne powodują redukcję nauczania treści (…)”

„(…) Badania mózgu pokazują, że uczucie bycia wykluczonym, wyalienowanym, nieakceptowanym aktywuje dokładnie takie same połączenia w mózgu co w przypadku bólu fizycznego (…)”

Znajdziesz przepiękne, krótkie historie z życia małego Antonina, syna Andre i wnuka Arno Sterna. Przez chwilę znajdziesz się dzięki temu w świecie, który nie tylko jest uważny na potrzeby dziecka, ale przede wszystkim jest uważny na bliskość i relacje. Świat, w którym dziecko może się naturalnie rozwijać i autentycznie uczyć podczas zabawy. To tak, jakbyśmy znaleźli się razem z Andre i Pauline przez chwilę w ich życiu. Unikat.

„(…) Nie uczyliśmy go mówić  <<dziękuję>>. Nie powtarzaliśmy za każdym razem mozolnie, kiedy coś dostał, że powinien powiedzieć <<dziękuję>>. Nigdy nie mówiliśmy, ani nie myśleliśmy nic w stylu: <<Dam ci to, jak ładnie poprosisz>>. Kto uważa, że dziecko samo nie wyłowi tego słowa? Że nie zaobserwuje sytuacji, w których się je używa? Kto sądzi, że dziecko nie nauczy się czegoś takiego, jeśli dorośli nie będą mu tego wpajać? Dziecko obserwuje wszystko co dzieje się w otoczeniu, a zwłaszcza relacje międzyludzkie. Nie ma takiej możliwości, żeby przeoczyło, jak, kiedy i  w jakich warunkach osoby odgrywające ważną rolę w jego życiu mówią do siebie nawzajem takie słowa jak <<dziękuję>> i <<proszę>> (…)”

Znajdziesz w niej również niesamowite – czasem trudne i bolesne a czasem piękne historie cudownych ludzi. Słowa i myśli Yanga Dongping, Q Pei, Andreasa Schleichera, Geralda Huthera, Thomasa Sattelbergera, Yakamoz Karakurta, Pablo Pineda czy Arno Sterna

W „Alfabecie” znajdziesz inne spojrzenie, na naukę i zabawę

„(…) Bardzo bawi mnie pytanie o dyscyplinę, o której sądzi się, że poza szkołą jest nieobecna. Zdobywanie wiedzy odbywa się poprzez zainteresowanie daną tematyką, samodyscyplina powstaje z radości, którą człowiek czerpie  robienia rzeczy, które go interesują(…)”

„(…) Dzieci potrzebują wystarczająco dużo miejsca na ruch i zabawę, aby ich doświadczenia znalazły zakotwiczenie w mózgu. Aktywność fizyczna i sport sąd dopingiem dla dziecięcych mózgów. Zdobywając nawyk bycia aktywnym ruchowo, dzieci uczą się tego, co jest ważne w życiu (…)”

A my wsadzamy nasze dzieci z dala od nas – do wózków, specjalnych zamykanych krzesełek. Sadzamy je przed telewizorami, telefonami, konsolami, tabletami. Mają być ciche, spokojne, nie robiące bałaganu i nie wymagające biegania za nimi. Później sadzamy je w przedszkolu do stolików – bez wychodzenia na dwór, bo zmarzną, przeziębią się, zmokną, spocą, opalą itp. Dajemy im elementarze do nauki – bo przecież nauka musi być poważna i śmiertelnie nudna. Następnie sadzamy je w szkolnej ławce gdzie mają być grzeczne, samodzielne, patrzące tylko do swojego zeszytu i książki. Mają nie zadawać pytań, niczym się nie wyróżniać – najlepiej w takich samych mundurkach – prawie jak żołnierze. Mają nie korzystać z pomocy, nie pytać kolegów, nie robić nic wspólnie – bo przecież tego się nie da ocenić. Po korytarzach mają chodzić spokojnie, miarowo, bez hałasu. Nie mają wykazywać się pomysłami, mają robić wszystko „ładnie” od linijki i to w wyznaczonym czasie.

A później życie i praca wymagają od nich kreatywności, innowacji, patrzenia poza…, wysokich kompetencji psychospołecznych, silnej motywacji wewnętrznej równej determinacji.

Dzięki tej książce zobaczysz jak inne może być wychowanie między innymi poznasz historię leśnych dzieci.

„(…) Jako pierwszy rusza chłopiec, który uczestniczy w wyprawach do lasu zaledwie od kilku miesięcy; to sensacja, bo na początku ciągle się bał, że się ubrudzi. Cały rozpromieniony zjeżdża na pupie do błotnistej brei. Zatrzymuje się na dole niesamowicie szczęśliwy. W zwykłym przedszkolu uznano, że jest dzieckiem mającym problemy z integracją, nie pasował tam. Tutaj jest jednym spośród wielu, a zarazem szczególny: cały czas gra mu w duszy muzyka. Chłopiec bezustannie śpiewa, mruczy i bębni. W zamkniętej sali przedszkolnej to przeszkadzało, tutaj może śmiało zrealizować swoje pasje. W lesie znajdzie się mnóstwo miejsca dla wszystkich. Dzieci wykazują się tutaj szczególnym zaangażowaniem społecznym i troszczą się o innych… dzieci które oglądają dużo telewizji, nie pasują do tego miejsca. Są zbyt niespokojne, nieustannie muszą powtarzać to, czego doświadczyły dzień wcześniej, aby to przetrawić. Nawet obejrzenie raz w tygodniu bajki o Kacperku to już zbyt wiele – tak twierdzi kierowniczka grupy leśnych dzieci. To wystarczy, żeby zasiać w dziecku niepokój, zając je obcymi treściami. Usunięcie telewizora powoduje w dziecku dużą zmianę, zauważalną niemalże natychmiast…”

To wszystko, co zostało opisane jest w książce „Alfabet” jest z jednej strony proste i logiczne, z drugiej zupełnie różne od tego, co funkcjonuje w naszym społeczeństwie, od tego co znamy i w czym zostaliśmy wychowani. I to jest także przerażające. Dzisiaj, zobaczyłam wszystko to, co zrobiłam źle wychowując moje dzieci. Oczywiście zobaczyłam też ogrom rzeczy, które intuicyjnie zrobiłam tak dobrze, że dziś moje dzieci wyróżniają się, dzięki czemu mogą być zwykłymi i szczęśliwymi dziećmi. Lecz nadal boli mnie to co zepsułam. Ty po przeczytaniu tej książki, pewnie także znajdziesz takie przestrzenie. Nie ma idealnych rodziców. Jednak dzisiaj wiem, co jeszcze mogę zrobić inaczej. Wiem dokładnie co od jutra zrobię i na tym się teraz skoncentruję.

Na zakończenie zostawiam Was z przepełnionym wiarą w zmianę cytatem z książki:

„(…) Okazało się, że Dolina Śmierci wcale nie była martwa. Ona spała. Tuż pod powierzchnią znajdowały się nasionka, które tylko czekały na odpowiednie warunki, żeby wykiełkować. Wierzę, że tak samo jest z ludźmi (…)”

 sir Ken Robinson

 

A jeśli interesujesz się wychowaniem i rozwojem dziecka, to zapraszamy Cię na nasze webinary, w których dajemy najnowsze, praktyczne narzędzia!

Kliknij w zdjęcie!

Beata Kaczor

Jestem mózgiem całej Akademii - dosłownie i w przenośni. Od lat pasjonuję się nauką o tym, jak funkcjonuje i uczy i rozwija się nasz mózg. Od lat uczę nauczycieli jak uruchamiać i modelować u uczniów kompetencje psychospołeczne. Pomagam też rodzicom w sesjach indywidualnych. Teraz przyszedł czas na realizację mojego największego marzenia – szkoły dla rodziców i nauczycieli na skalę ogólnopolską i w postaci narzędzi dostosowanych do Waszych potrzeb i możliwości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *