10 sposobów na to, jak pomóc dziecku w nauce! cz. I
10 sposobów na to, jak pomóc dziecku w nauce! cz. I

Za nami pierwszy semestr roku szkolnego. Niektórzy już skończyli feryjną beztroskę, inni jeszcze z utęsknieniem czekają na przerwę. Jednak każdy uczeń ma już za sobą śródroczne podsumowanie wyników w nauce. Ten rok jest dla mnie wyjątkowy, ponieważ po raz pierwszy uczestniczę w procesie nauczania w tej trudnej roli- roli rodzica. Wydawać by się mogło, że nauczycielskie dzieci mają łatwiej – sama nie raz słyszałam podobne sugestie. Błąd. Jako dziecko wychowane w belferskiej rodzinie kategorycznie zaprzeczam. Piszę to z przymrużeniem oka, z lekką nutką humoru. Być może kiedyś podzielę się niektórymi anegdotami z Tobą, drogi czytelniku. Teraz jednak skupię się na tym, w jaki sposób rodzic – czyli Ty i ja też – może wspierać dziecko w nauce. I tu uczciwie muszę przyznać się przed każdym, kto czyta teraz ten tekst – piszę z perspektywy nauczyciela i rodzica jednocześnie. Rodzica, ponieważ wierzę, że każdy kochający rodzic chce wspierać rozwój dziecka, motywować je dno nauki, pomagać w osiąganiu sukcesu. Nauczyciela – ponieważ proces uczenia się jest wielopłaszczyznowy i przebiega zarówno w szkole, jak i poza nią. Z doświadczenia wiem jednak, że choć intencje nauczycieli jak i rodziców są szlachetne, strategie, które w naszym przekonaniu mają wspierać proces uczenia się, często są mało przyjazne i prowadzą w efekcie do przemęczenia, frustracji i zniechęcenia.

Jeśli jesteś gotowa/y zgłębić temat razem ze mną, zapraszam do zapoznania się z 10 sposobami na to, jak pomóc dziecku w nauce?

10 sposobów na to, jak pomóc dziecku w nauce! cz. I
10 sposobów na to, jak pomóc dziecku w nauce! cz. I

1.Głowa

Wszystko zaczyna się w głowie… rodzica. To zmiana przekonań rodziców może pozytywnie wpływać na proces uczenia się dziecka! Jak?!!!

Tak, wiem. Zaczynam z bardzo grubej rury, od zagadnienia, które jest dość kontrowersyjne. Doświadczam jednak zjawiska, które bardzo mnie niepokoi. Szkoły pełne są cudownych dzieciaków, zdolnych, inteligentnych, pracowitych i… kompletnie nie wierzących we własną wartość. Są to przeważnie dzieci, które uczą się by uzyskały wysokie oceny, by zostały nagrodzone, by na twarzach nauczycieli i rodziców dostrzegły ten błysk będący mieszanką zadowolenia i dumy. Wydawać by się mogło, że tak pojmowany sukces motywuje dziecko do dalszej pracy. Czy aby na pewno? Warto pochylić się nad własnymi potrzebami. Co ja, jako rodzic czuję, gdy moje dziecko doświadcza szkolnego sukcesu? Dumę, spełnienie, czuję sprawczość? Czuję się dobrym, kompetentnym rodzicem, który zapewnił dziecku „dobry start w dorosłe życie”? W takim razie, co czuję, gdy moje dziecko doświadcza tak zwanej porażki? Czy jest mi żal, czuję niepokój, czy czuję, że tracę nad czymś (kimś) kontrolę? Czy wręcz obwiniam się, że coś zaniedbałam, jestem złym rodzicem?

Drogi rodzicu, to tak nie działa! Zanim przejdę do tego, co możesz zrobić dla dziecka, zacznę od tego, co możesz zrobić dla siebie. Dla siebie możesz zrobić rzecz prostą (w formie) ale piekielnie trudną (w praktyce. A mianowicie zmienić swoje przekonania.

Po pierwsze – dziecko nie musi być z wszystkiego „dobre”.

Po drugie- ocena ( tak na marginesie, znienawidzona przeze mnie do granic) nie jest informacją o dziecku jako osobie, nie definiuje zbyt wiele, jest informacją o poziomie opanowania treści programowych. I tyle.

Po trzecie – brak oceniania w formie stopni szkolnych, brak klasycznych sprawdzianów, testów czy zadań domowych nie oznacza, że dziecko się nie uczy. Ono uczy się w najbardziej naturalny i przyjazny sposób. Wiem, że wielu z nas uważa, że wszyscy przeżyliśmy szkołę i „wyszliśmy na ludzi”. Jednak w świetle najnowszych badań z dziedziny psychologii, neurobiologii, socjologii, ale też innych nauk wiemy, że metody, którym zostaliśmy poddani… No cóż, napiszę jedynie, że mogłyby być inne.

Jak jeszcze pomóc dziecku w nauce?

10 sposobów na to, jak pomóc dziecku w nauce! cz. I
10 sposobów na to, jak pomóc dziecku w nauce! cz. I

2. Biologia

Najpierw ciało, czyli zajmij się biologią

Nie, nie chodzi mi o naukę biologii. Jedną z najbardziej fundamentalnych rzeczy w procesie uczenia się jest zdolność koncentracji uwagi i utrzymywaniu jej na przetwarzanej treści. Strasznie trudno jednak jest się skupić i zapamiętać cokolwiek, kiedy jest nam zimno, chce się siku. Lub, gdy śniadanie było trzy godziny temu, do zapisania jeszcze pół strony, a za dwie minuty dzwonek. Każdy to zna, prawda? Niby doskonale wiemy, że „w zdrowym ciele zdrowy duch” i takie tam, ale bardzo często zapominamy o należytym zaspokojeniu potrzeb ciała. O ile dorosły jest w stanie pracować efektywnie (choć z pewnością nie w nieskończoność) w obliczu pewnych niedogodności, o tyle dziecko w wieku szkolnym nie ma szans, by jego proces uczenia się był procesem efektywnym, gdy pewne jego potrzeby biologiczne nie zostaną należycie zaspokojone. Wynika to z różnicy w dojrzałości mózgu. Do podstawowych rzeczy, takich jak potrzeby związane z odżywianiem czy snem dochodzą jeszcze inne, bardzo istotne z punktu widzenia procesu zapamiętywania a mianowicie potrzeba ruchu i potrzeba bezpieczeństwa. W przypadku małych dzieci mówi się wręcz o rozwoju psychoruchowym, co oznacza w bardzo dużym uproszczeniu, że do prawidłowego rozwoju intelektualnego potrzebują one ruchu (rozwój motoryki małej i dużej), a także stymulacji sensorycznej. Ta potrzeba nie znika po ukończeniu trzeciego roku życia. Mało tego, niektóre korporacje zatrudniają trenerów, którzy podczas przerw prowadzą rozruch pracowników biurowych, co podnosi ich efektywność. Dyrektorzy korporacji wiedzą też, że stres nie sprzyja efektywności. Podobnie jest w szkole. Dziecko narażone jest na mnóstwo stresujących sytuacji. Samo bycie ocenianym jest bardzo stresujące. Jeśli dołożymy do tego relacje społeczne i lęk przed odrzuceniem, może się okazać, że szkoła faktycznie może być problemem. Dyrektorzy korporacji coraz częściej wykorzystują sesje uważności, tzw. Mindfulness, jako techniki redukcji stresu. W niektórych szkołach i domach rodzice praktykują uważność wspólnie z dziećmi. Sama sprawdziłam- to naprawdę działa! Stres, czyli sytuacje, w których czujemy się zagrożeni, powoduje wyrzut kortyzolu – neuroprzekaźnika odpowiedzialnego za wejście w bardzo schematyczne rodzaje reakcji. Osoba zestresowana ma właściwie do wyboru tylko trzy strategie- uciekać, walczyć lub wyłączyć się. Nie ma więc mowy o zapamiętywaniu czegokolwiek. Ta część mózgu zostaje wyłączona w sytuacji, którą odczytujemy jako zagrożenie. Uważność ma na celu sprowadzenie nas do stanu wyciszenia, skupieniu się na tym, co nas otacza, nie zaś na tym, co kłębi się w naszej głowie i podsyca lęki. Jeśli jeszcze nie próbowaliście, naprawdę warto. Tym bardziej, że wspólne praktykowanie uważności wiąże się z kolejnym krokiem, mianowicie…

10 sposobów na to, jak pomóc dziecku w nauce! cz. I
10 sposobów na to, jak pomóc dziecku w nauce! cz. I

3.Budujemy relację

Relacje? Jak mogą pomóc dziecku w nauce?

Ok, ok. Wiem. W tym momencie może już Ci się ode chciało czytać. Myślisz sobie – miało być o uczeniu się, a to już trzeci punkt, który nie ma z nim związku… Czy aby na pewno? Zamknij oczy i pomyśl, od których osób nauczyłeś się najwięcej w swoim życiu? Jakie miałeś z nimi relacje? Kluczem do skutecznego uczenia się jest pozytywna relacja. I to nie tylko relacja z nauczycielem czy rodzicem, ale relacja z samym sobą. Ale po kolei.

Najskuteczniej uczymy się w przyjaznym otoczeniu, w poczuciu bezpieczeństwa, w obecności osoby, która jest dla nas ważna i stanowi dla nas autorytet. Spełnienie tych warunków prowadzi do budowania pozytywnego obrazu siebie- jestem ważny w tej sytuacji, osoba która mnie uczy również czerpie coś ode mnie, ponieważ relacja zawsze jest obustronna. Pozytywny obraz siebie z kolei buduje stabilne poczucie własnej wartości, a ono jest konieczne do podejmowania twórczych działań, które mogą nieść ze sobą ryzyko porażki. I tu muszę podkreślić jedną, bardzo ważną rzecz. Nic tak nie wpływa na budowanie dobrej, stabilnej relacji opartej na szacunku i empatii, jak stawianie na …

Jak pomóc dziecku w nauce?

10 sposobów na to, jak pomóc dziecku w nauce! cz. I
10 sposobów na to, jak pomóc dziecku w nauce! cz. I

4. Naturalność, samodzielność, działanie

Jakie jest dziecko? Spontaniczne? Ekspresyjne? Ciekawe (a może wręcz ciekawskie)? Ruchliwe? Wszystkiego dotyka, wszystko przestawia? Wszystkiego chce spróbować?

Otóż to! Tak powinno się uczyć w domu i w szkole. To, co najbardziej dla dzieci naturalne, to doświadczanie wszystkimi zmysłami, w ruchu, w działaniu. Trudno to robić w otoczeniu nadmiernie kontrolującym, wśród osób, z którymi dziecko nie ma dobrej relacji. „Zostaw”, „uważaj”, „Nie rób tak”, „daj, ja to zrobię”, „co ty robisz?”, to komunikaty, które po pierwsze hamują najbardziej naturalne sposoby poznawania świata, po drugie negatywnie wpływają na budowanie pozytywnego obrazu siebie. Skoro „mam to zostawić”, „Mama lepiej to zrobi”, „robię źle” to znaczy, że jestem niekompetentna, nie radzę sobie, potrzebuję kogoś, kto będzie próbował za mnie. Wszystkie te komunikaty maja szlachetne intencje, chcemy chronić nasze dzieci przed niebezpieczeństwami, jednak skutkiem bombardowania dziecięcej pewności siebie jest wycofanie. Dziecko wycofane zaczyna unikać pewnych sytuacji, a wtedy trudno nam…

10 sposobów na to, jak pomóc dziecku w nauce! cz. I
10 sposobów na to, jak pomóc dziecku w nauce! cz. I

5. Budować motywację wewnętrzną

Kasia miała trzy lata i była pierwszym dzieckiem swoich rodziców. Rodzice bardzo ją kochali i wysoko postawili sobie poprzeczkę. Jednak ta wysoko postawiona poprzeczka oznaczała, że: Kasi nie wolno było się brudzić; zawsze gdy się umazała, mama natychmiast przebierała ją w czyste ciuchy. Nie pozwalano jej głaskać piesków i innych zwierząt domowych. W maminej torbie zawsze czekała paczka antybakteryjnych chusteczek. Ponieważ Kasia jako niemowlę miała problemy skórne, z jej jadłospisu zniknęły najbardziej powszechne alergeny. Tak na wszelki wypadek. Kiedy Kasia poszła do przedszkola zaczęły się problemy. Początkowo trudności z rozstaniem z rodzicami. Później niechęć do brania udziału w zajęciach, wreszcie dziecięce konflikty z udziałem Kasi. Bardzo szybko pojawił się pomysł, by Kasię „zmotywować” prospołecznych zachowań. Jak nie będziesz dzisiaj płakać, to po przedszkolu kupimy lizaczka. Jak będziesz grzeczna, pójdziemy na karuzelę. Jak zbierzesz w przedszkolu pięć żetonów, dostaniesz klocki… Po pewnym czasie lizaczki przestały cieszyć, a zbieranie przedszkolnych żetonów Kasia uznała za nudne… Co poszło nie tak? Zabito motywację wewnętrzną Kasi. Czy na Amen, nie wiadomo. Wiadomo jednak, że dzieci mają naturalną potrzebę poznawania świata we wszystkich obszarach. Mają naturalną potrzebę pokonywania swoich ograniczeń, nabywania nowych umiejętności, poszerzania swojej wiedzy. Nie trzeba ich do tego nakłaniać, nie trzeba ich motywować, bo same to robią. Odpowiada za to dopamina, która „nagradza” nas za podejmowanie wyzwań. Sztuczne pobudzanie dziecka przy pomocy nagród sprawia, że stają się one przewidywalne, tracą na wartości i przestają cieszyć. Pamiętacie swoje dzieci, gdy uczyły się chodzić? Upadały, nie raz bolało, nie raz płakały… A jednak za każdym razem podnosiły się i tak do skutku! Dzisiaj biegają, jeżdżą na rowerze i robią inne cuda przyprawiające o gęsią skórkę. I nie trzeba było ich do tego nakłaniać nagrodami. Nagrody zewnętrzne nie wpływają na budowanie pozytywnego obrazu siebie. To co robią, to wpędzają w wir zdobywania coraz to nowych i coraz większych nagród. Typowym przykładem są stopnie szkolne i etykietowanie dzieci przy ich pomocy. Często my sami podkręcamy nieświadomie ten mechanizm pytając: „Jaką ocenę dzisiaj dostałeś?” zamiast spytać: „Czego się dzisiaj dowiedziałeś?”. Pierwsze pytanie, a właściwie odpowiedź na nie zamyka dyskusję. „4”. I tyle. Pytając „Czego się dowiedziałeś?” otwieramy po pierwsze przestrzeń do pogłębiania relacji, ale stwarzamy też tak zwane…

Ciąg dalszy czytaj w drugiej części artykułu o tym, jak pomóc dziecku w nauce?

A jeśli chcesz zgłębić temat szerzej, to czytaj dalej o ty, Jak uczy się mały i większy mózg?!

Możesz też, od razu zanurzyć się w naszym cyklu webinarów o tym własnie “Jak uczy się mały i większy mózg?

Część teoretyczna o tym "Jak uczy się mały i większy mózg?"
Część teoretyczna o tym “Jak uczy się mały i większy mózg?”
Cześć praktyczna - Jak uczy się mały i większy mózg - II część
Cześć praktyczna – Jak uczy się mały i większy mózg – II część
Cześć praktyczna - Jak uczy się mały i większy mózg - I część
Cześć praktyczna – Jak uczy się mały i większy mózg – I część
This Post Has 0 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *